Majda w odpowiedzi Perfekcyjności: o taką debatę chodziło

Najpierw przeczytaj opinię Oskara Majdy oraz polemikę Jej Perfekcyjności.

Kiedy zacząłem pisać felietony dla Różowych Panter postawiłem sobie ambitne zadanie rozpoczęcia w naszym środowisku szerszej dyskusji na trudne i ważne z mojego punktu widzenia tematy, takie jak chociażby homofobia, seksizm, czy charakter związków, w których żyjemy. Żeby zainteresować podobną problematyką przeciętnego czytelnika (przy założeniu, że statystki dotyczące czytelnictwa w Polsce są dość zatrważające) musiałem sprawę dokładnie przemyśleć. Ostatecznie zdecydowałem się, że teksty powinny być krótkie, bardzo esencjonalne, zarysowywać tematy w sposób lekki, bezpretensjonalny, prosty, przystępny. Tak, żeby możliwie jak najwięcej odbiorców mogło je przeczytać ze zrozumieniem i się do nich odnieść – zgodzić się z wyrażanymi przeze mnie opiniami, bądź nie. Jestem naprawdę dumny i szczęśliwy widząc, że ta strategia się sprawdziła. Te kilka zaledwie tekstów, które zdążyłem opublikować jest czytanych i komentowanych na Facebooku, dostaję też bardzo dużo prywatnych wiadomości ze słowami uznania oraz krytycznych, czasem krytykanckich. O taką debatę właśnie chodziło. Fakt, że rozgorzała ona bardzo szybko pokazuje mi, że nasza społeczność naprawdę jej potrzebuje, że chcemy dzielić się ze sobą swoimi doświadczeniami i przemyśleniami na trudne tematy.

Cieszę się, że Jej Perfekcyjność również przyłączyła się do dyskusji na temat mojego tekstu i krytykując drobne mankamenty zgodziła się z jego podstawowymi tezami.
Bo zgadza się ze mną, kiedy piszę, że postrzeganie ciała w naszym kręgu kulturowym od czasów Średniowiecza zmieniło się tylko pozornie. Nasza kultura fetyszyzuje ciało idealne, perfekcyjne, natomiast ciało rzeczywiste ze wszystkimi jego niedoskonałościami stygmatyzuje. Uwagi dotyczące spłycania tematu puszczam mimo ucha. Kogo zainteresuje Średniowiecze znajdzie stosowne publikacje gdzie będzie mógł przeczytać o szczegółach obyczajowości tamtej epoki, które dla naszej dyskusji – o tym jak współcześnie postrzegane jest ciało – są bez znaczenia.
Co do przyczyn obsesji  dotyczących ciała Jej Perfekcyjność nie zgadza się akurat z moimi tezami wspierając się autorytetami profesor Judith Butler, czy profesora Zygmunta Baumana. Oczywiście ich koncepcje nie kłócą się z tezą postawioną w tekście – po prostu ją rozwijają, wzbogacają, uszczegóławiają, pogłębiają. Te wszystkie niuanse dla przeciętnego czytelnika, o zgrozo, nie są ważne. Liczy się dyskurs o ciele takim jakim każdy/ każda z nas ma oraz o ciele doskonałym, które jest Świętym Graalem naszej kultury – czyli jednak iluzją.  W swoim tekście celowo nie powoływałem się ani Baumana, ani Butler, ani Sontag, ani Foucaulta, których publikacje miały na mnie duży wpływ, kiedy zastanawiałem się czym jest ciało w naszej kulturze, jak jest postrzegane. Przeciętnemu Polakowi bowiem te nazwiska nic nie mówią. Gdyby interesowała mnie dyskusja w wąziutkim gronie intelektualistów chodziłbym chociażby na wykłady otwarte Queer UW (co kiedyś zresztą czyniłem), na których pojawia się kilkanaście w porywach do kilkudziesięciu studentów. Optymistycznie zakładam, że bywalcy tego typu spotkań doskonal znają wysublimowane koncepcje różnych filozofów i kulturoznawców, mnie jednak interesuje zupełnie inna debata, w dużo szerszym gronie. Chcę, żeby ludzie mówili co myślą na ważne dla nich tematy, chcę żeby mówili co czują, jak rozumieją otaczającą ich rzeczywistość. Ci ludzie raczej nie odnieśliby się do hermetycznego tekstu pełnego cytatów, które znacznie pogłębiając temat, uczyniłyby dyskurs niezrozumiałym i nieatrakcyjnym dla większości potencjalnych odbiorców.
Zarzut o to, że skupiam się na problemie ciała tylko i wyłącznie w kontekście osób homoseksualnych, sugeruje, że ich ten temat dotyka szczególnie jest oczywiście słuszny. Piszę jednak dla konkretnych odbiorców. To oczywiste, że poruszane przeze mnie kwestie dotyczą również heteroseksualnych, biseksualnych kobiet i mężczyzn. A jednak wydaje mi się – oby błędnie – że z uwagi na ogromną nietolerancję, stygmatyzację i wykluczenie z jaką osoby LGBTQ od najmłodszych lat spotykają się naszym społeczeństwie jesteśmy mimo wszystko dużo bardziej podatni na takie zjawiska jak depresja, zaniżona samoocena, różnego rodzaju fobie, obsesje i natręctwa. Jeśli się mylę i Jej Perfekcyjność posiada jakieś badania, statystyki obalające mój pesymistyczny punkt widzenia to bardzo się cieszę.
Co do konkluzji swojego tekstu Jej Perfekcyjność znowu się zgadza ze mną w podstawowej tezie dotyczącej tego, że nasza kultura premiuje idealny wizerunek ciała, którego większość z nas pożąda, a nigdy nie będzie miała. Ba, wspomina nawet, że ta kwestia dotyka jej bardzo osobiście. Wytyka natomiast, że nie poświęcam czasu definiowaniu  mechanizmów, które doprowadził do obecnej sytuacji oraz ją utrzymują. Osobiście uważam, że to świetny materiał na dyskusję w bardzo wąskim środowisku znawców teorii queerowych, który ma jednak małe znaczenie dla przeciętnej lesbijki czy przeciętnego geja. Co innego z zachęcaniem do akceptacji, miłości, realnych ciał, które posiadamy, do dbania o nie, a nie używania ich jak przedmiotów. O takim stosunku do ciała mówi się w przestrzeni publicznej niewiele. No chyba, że przez dbanie rozumiemy udoskonalanie ciała (odchudzanie, rzeźbienie podczas ćwiczeń fizycznych) co według mnie wpisuje się  raczej w kultywowanie niezdrowego fantazmatu, a nie nawiązywanie relacji z ciałem.

Wypowiedz się