Nataszka ze Wściekłego Szpaleru: protest to nie herbatka [WYWIAD]

image

Są głośne i mają gdzieś mizoginizm. Krzyczą, biegają, wszędzie ich pełno. Jednych drażnią, innych napawają dumą. O co chodzi dziewczynom ze Wściekłego Szpaleru?

Patryk Chilewicz: Czym właściwie jest Wściekły Szpaler?

„Wściekły Szpaler” to piosenka zespołu El Banda. Czysta, mocna i wkurwiona. Wokalistka napisała ją zaraz po demonstracji Porozumienia Odzyskać Wybór w kwietniu tego roku. We wrześniu pojawił się Czarny Protest i spontaniczne nagranie klipu do fragmentu piosenki, zrobił jakieś tam zamieszanie, TVP nazwała nas bluźniercami. Potem w kilka osób uznałyśmy, że dobrze by było pojawiać się na demonstracjach, w miejscach protestu, przed ludźmi. I krzyczeć. I do tego namawiamy innych. Wściekły Szpaler to wszystkie osoby, które w tym czują się dobrze i mają na to ochotę. Które szukają przestrzeni, by się wściec. Bez zobowiązań. Bez kompromisów. Nie jesteśmy i nie było naszym celem konstruować jakąś grupę czy zespół, raczej pokazać, że tak też można protestować i że to jest bardzo ważne by wyrażać złość i dawać sobie nawzajem energię. Wszystkie jesteśmy szpalerem.

Jaka jest Wasza myśl przewodnia i zadanie? 

Haha, myśl przewodnia to może być tekst piosenki. 

„I w noc i w dzień i w noc i w dzień wszystkie szczerzą kły
i w noc i w dzień i w noc i w dzień wszystkie idą jak zły cień
za cieniem, cień za cieniem, wszystkie szczerzą kły i krok za krokiem, krok za krokiem rżną obcasem w bruk ulicy
Nie spalicie nas, wszystkich nas nie spalicie
Podaj rękę! podaj dalej !
jedna obok drugiej – wściekły szpaler
Podaj rękę! podaj dalej!
jedna obok drugiej – wściekły szpaler

Jeszcze za cicho mówimy !
Jeszcze za cicho krzyczymy!
Jeszcze za mało umarło nas, by każdy z was pojął godność!
Jeszcze za mało mówimy !
Jeszcze za cicho krzyczymy!
Jeszcze za mało umarło nas, by każdy z was pojął godność!” 

Bo o to właśnie chodzi – żeby krzyczeć, żeby się nie bać, żeby czerpać od siebie energię i moc. Tak jak było 3. października, kiedy tłum zajął ulicę i powietrze pulsowało od solidarności i siostrzeństwa. Żeby zainspirować inne osoby, które zawsze chciały coś podziałać, aktywizować się, które już nie chcą złościć się w domu, żeby wyszły, żeby zaufały sobie i działały.

Pojawiacie się podczas protestów kobiet. Jak odbieracie inicjatywę Ogólnopolskiego Strajku Kobiet? 

Cudownie, że są takie inicjatywy, można z łatwością dostrzec jak mnożą się byty, jak wielka jest potrzeba w społeczeństwie, żeby pokazać niezgodę. Robią wielką i wspaniałą robotę. Chciałabym tylko, żeby przekaz szedł jasny: idziemy po liberalizację, bo tylko prawo do aborcji w każdym przypadku to respektowanie praw kobiet. Żadnego uładzania sprawy, żadnego przepraszania policji.

Wasze działania odbieram jako nieco instynktowne oraz spontaniczne. Zamierzacie przekształcić się w bardziej zorganizowany ruch? 

Nie wiem, może. Zobaczymy. Osoby najczęściej pojawiające się w szpalerze to osoby już działające lub rozpoczynające aktywistyczną drogę w różnych obszarach związanych z prawami kobiet, nie chodzi o to by tworzyć nowe „ciało”.

Niektórzy odbierają Wasze działania jako prowokację – jak Piotr Wieczorek z KOD-u. Inni uważają, że zachowujecie się agresywnie. Co Wy na to?

Odpowiadam wyłącznie za siebie – mam to gdzieś. Kobiety w niechcianej ciąży chodzą do znajomych internistów i weterynarzy, by przeprowadzili terminację ciąży, ryzykują albo czasem tracą (nie ma takich statystyk przecież) zdrowie lub życie. Rodzą dzieci, które przeżyją kilka godzin lub dni, bo takie jest sumienie lekarza / lekarki. Są piętnowane, że „rozkładały nogi” tak jakby seksualność i prawo do niej posiadali wyłącznie mężczyźni. To jest trudne, ale jeśli protestujesz, to spróbuj to w sobie pomieścić. I to są rzeczy, z którymi trzeba coś zrobić. W takiej perspektywie Piotr Wieczorek i jego mizoginizm średnio mnie interesują. Właściwie wcale. Nie jest to osoba, o której warto rozmawiać. Nie sądzę, abyśmy zachowywały się wyjątkowo agresywnie. Po jednym z wykonań w trakcie demonstracji 23. października pod Sejmem, starsza pani poklepała mnie po ramieniu i powiedziała: „brawo, czarownice!” Zresztą protest to nie herbatka. A także protest to nie ma być stado owiec idące za głosem wodzireja, to różnorodność, płynność i siła.

Radykalizacja czy kompromisy? 

W sprawie aborcji? Kompromis to śmierć i trzeba o tym mówić głośno i szeroko. I popularne media zaczynają to robić, dane i historie docierają do coraz szerszej liczby odbiorczyń i odbiorców. Radykalizacja indeed.

Wypowiedz się