Wiktoria Beczek o panu Eugeniuszu [CYTAT]

Wracałam dziś do domu z panem Eugeniuszem, chłopakiem mniej więcej w moim wieku. Już na Czerniakowskiej opowiedział mi o tym, że jego kolega “jeździ jak pedał”.
No i ups. Zadzwoniło mi w uszach, miły pan przestał być fajny. Trochę zdębiałam i nie wiedziałam, co mam zrobić. Kolejne 15 minut opowiadał mi o swoich różnych zajęciach, ja starałam się zachowywać normalnie, ale cały czas myślałam nad reakcją.
W sumie powinnam była od razu coś zrobić. Powiedzieć, że nie życzę sobie takich uwag. Może od razu wysiąść? Przecież słyszałam podobne teksty wiele razy i wiele razy zastanawiałam się, co zrobię jeśli to się znów zdarzy.
I tak dojechaliśmy sobie pod dom, odpinałam pasy i stwierdziłam, że teraz albo wcale.
– Mam taką refleksję. Niech pan następnym razem nie mówi, że ktoś “jeździ jak pedał”, bo nie wie pan, na kogo trafia – mówię mu.
Teraz on zdębiał. – Znam pedałów, co tak jeżdżą, że by panu buty spadły.
Ostatecznie pan, dalej z oczami jak pięciozłotówki, powiedział, że wie, że nie ma nic przeciwko gejom i że źle powiedział.
Założę się, że pan Eugeniusz już więcej tak nie powie. A w każdym razie nie przy obcych ludziach. Poszłam do sklepu z tak podniesionym czołem, że prawie zaryłam o framugę.
Reaguj i zostań bohaterem_ką swojej społeczności! Tak jak ja

Wiktoria Beczek

Wypowiedz się