Kluk: „No Logo”, czyli jak spieprzyć sprawę Czarnego Protestu [OPINIA]

image

Przed nami kolejna fala protestów. 24. października ma się odbyć runda II Czarnego Protestu. Nie chcę komentować pomysłu, choć uważam organizację akcji zaledwie trzy tygodnie po Czarnym Poniedziałku (3.10) za wielce ryzykowną…

Kampania ruszyła, protest się odbędzie. Kolejny raz ze strony poznańskich organizatorek i organizatorów otrzymujemy informację, że najlepiej byłoby gdybyśmy przyszli, pomogli i wsparli, ale tęczowe flagi zostawmy w domu…

Nie będę się tu rozwodził na temat tego, że tęcza nie wpisuje się swoją symboliką w zasadę “no logo”. Chciałbym zaznaczyć, że uważam zasadę zakazywania identyfikacji wizualnej stowarzyszeń, grup, fundacji czy partii, za zasadę chorą, pasującą do wyidealizowanego świata, którego nigdy nie będziemy świadkiem.

O co chodzi w protestach, strajkach i marszach? O ilość, do cholery! Czym nas więcej tym lepiej, tym większa skuteczność i lepszy przekaz. Wprowadzanie zasady “no logo”, która demobilizuje, zniechęca sporą część potencjalnych uczestników i uczestniczek, jest strzałem w stopę. Obostrzenia te zabierają nam wszystkim tak potrzebne teraz paliwo i energię! W imię czego? W imię chorej idei, że jak będzie tłumnie i anonimowo to będzie super, bo nie przykleją nam łatki “opozycji”, “pedałów”, “kodowców”, “polityków”?

Pięknie było widzieć na poznańskim Marszu Równości tak liczne grupy, środowiska i partie polityczne, które przyszły w swoich barwach i ze swoimi sztandarami po to, aby ramię w ramię stanąć we wspólnej sprawie o równość! Co w tym złego?

Koniec końców, Czarny Protest 3. października na Placu Mickiewicza w Poznaniu zwieńczyły czarno-czerwone flagi zamocowane na głównej scenie. Hipokryzja.


tekst: Arek Kluk, prezes zarządu Grupy Stonewall

Wypowiedz się