Relacja z gali KPH “Ramię w ramię po równość”

Za nami trzecia odsłona gali Kampanii Przeciw Homofobii “Ramię w ramię po równość”. Nowe miejsce, jeszcze więcej gwiazd, jeszcze bardziej ekskluzywnie. Co się działo? Zobaczcie relację Różowych Panter!

Po raz pierwszy gala “Ramię w ramię po równość” odbyła się w Hotelu Mariott. Jak dowiedzieliśmy się podczas części oficjalnej, placówka zaoferowała darmową przestrzeń konferencyjną w samym centrum stolicy, czym zasługuje na wielkie brawa. 

Część oficjalną poprowadziła Odeta Moro i był to strzał w dziesiątkę. Jej inteligencja, profesjonalizm i poczucie humoru sprawiły, że to zdecydowanie najlepsza konferansjerka w historii tej imprezy.

Po krótkim wprowadzeniu nadszedł czas na oficjalne przemówienia, które wygłosili przedstawiciele organizacji czy państw, które wspierają działania KPH. Nie zabrakło ambasadora Kanady czy polityczki z Danii. Smutne, że zmiany cywilizacyjne w naszym kraju wspierają przedstawiciele innych, a nikt z polskich władz nie przyszedł na tę uroczystość.

Później przyszedł czas na część przemówień. Koncept wymyślony przez organizatorów zakładał, że różne znane osoby opowiedzą o swoich doświadczeniach z osobami nieheteroseksualnymi i postrzeganiu ich w przestrzeni publicznej.

Zaczęła Julia Kamińska, która przybliżyła nam historię swojej cioci, która 80 lat temu odnalazła kobietę swojego życia. To było wzruszające.

Następnie na scenie pojawiła się Ilona Łepkowska, a więc matka sukcesów takich seriali, jak “Klan”, “M jak Miłość” czy “Barwy Szczęścia”. Ona opowiedziała o kulisach wprowadzania wątków nieheteronormatywnych w przestrzeń telewizyjną i trudnościach, jakie to sprawiało. Okazało się przy tym, że Maja Hirsch wiele lat temu odmówiła zagrania lesbijki, gdyż uważała, że to dla niej uwłaczające. Na tak mocnym akcencie Łepkowska mogłaby właściwie skończyć, lecz później wyskoczyła z apelem, by nie spieszyć się z tą tolerancją i próbować zmieniać świat powoli. Kłóci się to z jakimikolwiek założeniami polityki równościowej i – co było widać w dalszej części imprezy – wywołały spory niesmak wśród gości i gościń.

To był przejaw takiej nowoczesności, jaką prezentuje Ryszard Petru, a więc ogólnie nic przeciwko, byle się nie afiszować. My, Pantery, nie tolerujemy takich podwójnych standardów. Dla rozluźnienia nogi pani Łepkowskiej i Dody, która siedziała tuż obok.

Następnie na scenie pojawił się Rafał Maślak, a więc emerytowany Mister Polski. Postawił tego wieczoru na look “na bibliotekarza”, jak to określiła Doda. Niestety nie ułatwiło to wystąpienia, bo model popełnił wiele lapsusów językowych. Z litości nie powtórzymy żadnego poza tym ostatnim, gdzie stwierdził, że będzie walczył o dyskryminację.

Później na scenie wskoczył Michał Kwiatkowski, który postanowił ugryźć temat z innej strony i powiedział o swoich hetero-sojusznikach. Ten chłopak ma show we krwi i trudno go nie lubić. Skradł serce publiczności.

Po Kwiatkowskim przyszedł czas na wręczenie statuetki Sojusznika Roku, którą w tym roku dostał Czesław Mozil. Artysta nie mógł pojawić się na gali, więc nagrał wcześniej film z podziękowaniami. Szanujemy maryjkowe tło tego wideo. Sądząc po minie Chaber (prezes KPH, po prawej od Czesława), ona również.

Ostatnim elementem części oficjalnej był mini recital Agi Zaryan, która rozbujała nas w jazzowych klimatach, przy okazji udowadniając jednak, że nie jest taka łagodna, jakby wskazywał na to jej głos. To naprawdę ciekawa postać – nie tylko muzycznie.

Zdjęć z części nieoficjalne nie ma, gdyż była ona nieoficjalna. Nie zabrakło wina, długich dyskusji o sprawach bieżących oraz pozowania na ściance przygotowanej przez Kampanię. Zdjęcia robiła niezastąpiona Agata Kubis, lecz na końcu i ona musiała usiąść, co autor powyższej relacji postanowił skrzętnie wykorzystać.

Podczas części nieoficjalnej w kilku grupkach toczyła się dyskusja nad komercjalizowaniem gali “Ramię w ramię” i dokładanie jej celebryckiego sznytu. Uważam, że ten jest potrzebny. KPH swoimi działaniami już nie raz trafiała do innych grup społecznych, a działania zahaczające gdzieś o celebrytyzm pozwalają dotrzeć do nowych grup odbiorców, dotąd nie zainteresowanych sprawami praw człowieka. Jeśli choćby pięć procent z osób, które przeczytały na Pudelku gdzie Doda pokazała długie srebrne kozaki zainteresuje się założeniami całej akcji i wsłucha w głosy znanych, lubianych mówiących o homoseksualiźmie naturalnie i wprost, to już będzie duży sukces.


tekst i zdjęcia: Patryk Chilewicz

Wypowiedz się